⚠️ WŁAŚNIE ODDAŁEŚ BANKOWI 5 LAT SWOJEGO ŻYCIA.
Myślisz, że auto w leasingu to sukces?
Gratuluję, kupiłeś najdroższą smycz świata i podpisałeś wyrok na własną suwerenność.
Ten film to nie poradnik finansowy. To chirurgiczne cięcie w matrycę drenażu,
którą nazywasz optymalizacją.
TO AUTO KOSZTUJE 300 000, ALE TO NIE AUTO JEST TU PROBLEMEM
Problemem nie jest blacha.
Problemem nie jest marka.
Problemem nie jest nawet rata.
Problemem jest cena, której nie widzisz od razu.
Bo auto za 300 000
w leasingu może kosztować cię 370 000.
A kupione za gotówkę
na przykład 260 000.
Różnica.
110 000 zł.
I właśnie ta różnica
to bardzo często rok twojego życia.
Nie będę mówił o emocjach.
Nie będę mówił o prestiżu.
Nie będę mówił o tym, jak się czujesz za kierownicą.
Będę mówił o liczbach.
Bo liczby nie mają uczuć.
Liczby po prostu obnażają prawdę.
RATA TO DOPIERO BILET WSTĘPU DO PĘTLI
Patrzysz na leasing
i widzisz jedną liczbę.
5500 miesięcznie.
Myślisz:
spokojnie, stać mnie.
Ale rata
to nie jest cały koszt.
To dopiero początek.
Masz serwis.
Obowiązkowe ASO.
Nie jedziesz do zwykłego mechanika.
Jedziesz tam, gdzie każe umowa.
I nagle okazuje się
że olej kosztuje 1800
a klocki dwa razy tyle
co u normalnego mechanika.
Przez 3 lata.
Minimum 15 000 zł.
I masz zero wyboru.
Masz ubezpieczenie.
Pełen pakiet.
OC, AC, NNW.
Bank wybiera zakres.
Bank często wybiera warunki.
Ty płacisz.
Na auto za 300 000
to może być 8 000 do 12 000 rocznie.
Przez 3 lata.
Około 30 000 zł.
Masz GAP.
Czyli ubezpieczenie od tego
że twoje ubezpieczenie
może nie wystarczyć.
Kradną ci auto.
Ubezpieczyciel wypłaca wartość rynkową.
Na przykład 240 000.
Ale leasingodawcy dalej jesteś winien 260 000.
Czyli 20 000 różnicy
dopłacasz z kieszeni.
Chyba że wcześniej wykupiłeś GAP
za kolejne kilka tysięcy.
Zastanów się nad tym.
Płacisz za ubezpieczenie od tego, że twoje ubezpieczenie może nie wystarczyć.
Masz marżę pośrednika.
Masz prowizję dealera.
Masz ukryte koszty, których nie czujesz
bo są rozsmarowane po racie.
Płacisz za czyjeś wakacje
i nawet tego nie widzisz.
Masz wykup.
Po 3 latach auto nadal nie jest twoje.
Chcesz je zatrzymać.
Płacisz jeszcze raz.
Na przykład 60 000.
I dopiero wtedy
możesz mówić o własności.
Suma.
317 000 zł
za auto
które po trzech latach
jest warte około 180 000.
Czyli tracisz około:
137 000 zł.
A TERAZ WERSJA GOTÓWKOWA
Ten sam samochód.
Ale kupiony za gotówkę.
Klient gotówkowy negocjuje rabat.
Sprzedawca chce szybkiej transakcji.
Nie ma prowizji leasingowej.
Nie ma tej samej konstrukcji kosztów.
I nagle zamiast 300 000
płacisz 260 000.
Serwisujesz gdzie chcesz.
Ubezpieczasz gdzie chcesz.
Nie potrzebujesz GAP
bo nie masz długu.
Po 3 latach sprzedajesz auto za 180 000.
Twój realny koszt posiadania to:
80 000 zł.
Czyli różnica między leasingiem a gotówką
to około:
57 000 zł w kieszeni.
I teraz pytanie.
Czym jest 57 000 zł.
Nowym pracownikiem.
Buforem bezpieczeństwa.
Dwoma latami spokoju.
Kapitałem na rozwój.
Powietrzem dla firmy.
Ale to nadal nie jest najważniejsze.
TERAZ PRZELICZMY TO NA COŚ, CZEGO NIE ODZYSKASZ
Nie na pieniądze.
Na czas.
Masz ratę 5500 miesięcznie.
Jeśli twoja godzina pracy jest warta 100 zł
to pracujesz 55 godzin miesięcznie
tylko po to, żeby zapłacić leasing.
Nie dla siebie.
Nie dla rodziny.
Nie dla rozwoju firmy.
Dla banku.
55 godzin miesięcznie
to ponad tydzień roboczy.
Przez 36 miesięcy
robi się z tego prawie:
2000 godzin.
To jest prawie rok pracy na pełen etat.
Nie kupiłeś samochodu.
Sprzedałeś bankowi rok swojego życia.
I teraz brutalna prawda.
Oficjalnie jesteś prezesem.
Ale technicznie
stajesz się bardzo dobrze opłacanym
pracownikiem własnego banku.
RATA TO STAŁY PRÓG, KTÓRY NIE NEGOCJUJE
5500 miesięcznie.
Musisz to wygenerować
zanim zarobisz złotówkę dla siebie.
Każdy słabszy miesiąc
uderza w ciebie mocniej
niż w człowieka bez zobowiązań.
Nie dlatego, że spadek jest wielki.
Tylko dlatego,
że masz próg, który nie zna litości.
I wtedy dzieje się coś bardzo ważnego.
Zamiast budować strategię
szukasz szybkiego strzału.
Nie tworzysz spokojnie.
Nie myślisz długoterminowo.
Nie ryzykujesz nowego projektu.
Bo do 10 trzeba domknąć przelew.
Twoja energia twórcza zamienia się w energię przetrwania.
System zrobił jedną bardzo sprytną rzecz.
Zdjął ci ból przy zakupie
żebyś czuł go co miesiąc
przez 3 lata.
To nie jest dźwignia.
To jest obciążnik.
JEST JESZCZE GORSZA WARSTWA: STATUS OSZUKUJE MÓZG
Kiedy bierzesz leasing na wyrost
twój mózg uznaje
że cel został osiągnięty.
Auto stoi pod domem.
Tapicerka pachnie.
Sygnał statusu się zgadza.
I układ nerwowy mówi:
misja zakończona
A wtedy dzieje się coś bardzo niebezpiecznego.
Przestajesz być głodny realnego wzrostu.
Bo zostałeś oszukany
przez luksusowy symbol.
Kupujesz satysfakcję
za cenę przyszłego potencjału.
TO NIE JEST PRZYPADEK. TO JEST ZAPROJEKTOWANE
Ludzi nauczono
że kupowanie rzeczy
to wyrażanie siebie.
Że dług jest nowoczesny.
Że karta kredytowa to wolność.
Że leasing to inteligencja finansowa.
A potem pojawili się guru finansowi
którzy ubrali dług
w język sukcesu.
Nie pracuj dla pieniędzy.
Niech pieniądze pracują dla ciebie.
Brzmi pięknie.
Ale w praktyce
często oznaczało to jedno.
Nie bądź niewolnikiem u szefa.
Zostań niewolnikiem u bankiera.
Ludzi nauczono
że dług jest sexy.
Po co.
Żeby nigdy nie byli naprawdę wolni.
LEASING JAKO „OPTYMALIZACJA”
I teraz ulubione hasło.
Wrzuć w koszty.
Zbij podatek.
To się opłaca.
Kupujesz auto za 300 000
żeby zaoszczędzić 57 000 na podatku.
A realnie jesteś
243 000 na minusie.
I ktoś mówi ci
że wygrałeś.
Nie.
To nie jest optymalizacja.
To jest patologia decyzyjna.
Jeśli kupujesz coś
czego nie potrzebujesz
tylko po to
żeby zapłacić niższy podatek
to system śmieje się z twojej matematyki.
TO NIE DOTYCZY TYLKO AUT
Raty 0 procent.
Telefon na abonament.
Meble na raty.
Wakacje na raty.
To wszystko działa podobnie.
Dostajesz nagrodę
zanim wykonasz pracę.
I wtedy mózg przestaje być głodny.
Staje się miękki.
Mniej zdolny do wysiłku.
Mniej zdolny do budowy.
Kredyt to kradzież od twojego ja z przyszłości.
Dzisiaj cieszysz się samochodem.
Ale za trzy lata
płacisz za coś
co już nawet nie daje ci tej samej radości.
Płacisz energią
której już nie masz.
NAJWAŻNIEJSZE: MÓZG WIE, CZY TO JEST PRAWDZIWE
Codziennie wsiadasz do auta za 300 000.
A na koncie masz 30 000.
Twój mózg wie jedno.
To nie jest twoje.
I ta niespójność
generuje podprogowy lęk.
Nie da się budować czegoś wielkiego
na fundamencie oszustwa wobec samego siebie.
Ludzie, którzy naprawdę zarabiają
wyczuwają tę niespójność.
I bardzo często nie wchodzą z tobą
w naprawdę poważne układy.
Bo czują
że system w tobie jest nieszczelny.
OCZYWIŚCIE, SĄ WYJĄTKI
Może twój biznes robi 30 procent rocznie.
Może leasing przy 8 procent
jest dla ciebie realną dźwignią.
Może masz bufor na rok.
Może rata to drobny procent przychodu.
Jeśli tak
to ten materiał nie jest o tobie.
Szacunek.
Wtedy to ty używasz systemu
a nie system używa ciebie.
Ale jest jeden test
który nie kłamie.
Gdybyś miał dziś wyłożyć 300 000 gotówką na stół,
czy kupiłbyś to auto?
Jeśli poczułeś ucisk w żołądku
to masz odpowiedź.
To nie jest strategia.
To znaczy, że cię na to nie stać.
Rata rozmywa ból.
A ból
jest często jedynym sygnałem
który mówi prawdę.
TRZY PYTANIA, KTÓRE MUSISZ SOBIE ZADAĆ
1. Ile godzin miesięcznie pracujesz tylko na odsetki i marże banku?
Policz czas, nie pieniądze.
2. Gdyby bank dziś wypowiedział ci wszystkie umowy, zostałoby ci cokolwiek poza ubraniem?
3. O ile wzrosłaby twoja odwaga w biznesie, gdybyś jutro obudził się z zerowym zadłużeniem i buforem gotówki na rok życia?
Bo na końcu pytanie jest bardzo proste.
Chcesz być bogaty
czy chcesz tylko wyglądać na bogatego.
System zaprojektował leasing tak
żebyś wybrał wygląd.
I został przewidywalnym
dostawcą odsetek.
PRAWDZIWY LUKSUS
Prawdziwy luksus
to nie zapach skóry w nowym samochodzie.
Prawdziwy luksus
to brak konieczności zarabiania na ratę w przyszłym miesiącu.
Twój standard życia
to nie to, co stoi w garażu.
To liczba miesięcy
które możesz przeżyć bez zarabiania ani złotówki
nie obniżając jakości życia.
Jeśli ta liczba wynosi zero
to nie masz standardu życia.
Masz kostium wypożyczony od banku.
Kapitał na koncie
to wolność decyzyjna.
Rata
to przymus pracy.
Zostawię cię z jednym wyzwaniem.
Przez 7 dni
spisuj wszystkie swoje stałe zobowiązania.
Raty.
Kredyty.
Subskrypcje.
Abonamenty.
I nazwij je uczciwie:
moi wspólnicy
Po tygodniu policz
ilu z nich okrada cię z przepustowości.
Ilu sprawia
że zamiast budować coś dużego
szukasz tylko szybkiego strzału na przelew do 10.
I wtedy zobaczysz prawdę.
Czy jesteś suwerenem.
Czy tylko dłużnikiem
w ładnym kostiumie.

